czwartek, 12 marca 2015
Come back
Blog wraca do życia. Ponad dwa lata przerwy, ogrom doświadczeń i nowych wyzwań więc czas wznowić pisanie. Dzisiaj dzień szczególny, właśnie się dowiedziałem że zmarł Terry Pratchett. Ogromna szkoda ale jakoś tak czuję, że warto wrócić do pisania, szczególnie w taki dzień jak dzisiaj.
Na początku kilka informacji w telegraficznym skrócie o tym co się działo przez ostatnie dwa lata, potem nieco o planach i pomysłach na dalsze wypociny.
Blog umarł śmiercią naturalną i nieco wymuszoną z powodu niechybnej śmierci laptopa w Tajlandii. Potem nie bardzo było już co zbierać, pojawiły się nowe horyzonty, mniej egzotyczne, bardziej mgliste i chyba w tym wszystkim trochę zapomniałem jaką to mi frajdę sprawiało.
Po wyjeździe z Tajlandii przyszedł czas na ogarnięcie co tu dalej robić. Niewiele myśląc postawiłem na emigrację. Z różnych przyczyn okazało się to strzałem w dziesiątkę. Przez ostatnie dwa lata mieszkałem i pracowałem w Wielkiej Brytanii, zebrałem masę doświadczenia, zwiedziłem Europę wzdłuż i wszerz.
Końcem zeszłego roku zatęskniłem za Azją i wybrałem się na dwa tygodnie do Wietnamu żeby znowu powąchać azjatyckiej kultury a przy okazji dotknąć po raz kolejny ośrodka który zajmuje się edukacją praw, ratowaniem i opieką małych zwierząt. Padło na VAWO- Vietnam Animal Welfare Organization
To dom w którym mieszkaliśmy, całkiem przyjazne miejsce. Właściciel wynajął nam cały dom na cały nasz pobyt. Dom miał w pakiecie kilku lokatorów.
Patrz zdjęcie obok.
Przez najbliższe kilka dni, tygodni mam zamiar zdać Wam mniej lub bardziej szczegółową relację z pobytu w Hoi An bo zdjęć mam mnogo a moje marne wypociny zawsze chciałem ubarwiać zdjęciami. Na opis całej grudniowej przygody mam parę tygodni bo szykują się spore zmiany. Otóż przytulną, bezpieczną i pozbawioną życiowych stresów Anglię postanowiłem zamienić na Azję. Tym razem mam nadzieję, że na dużo dłużej niż 3 miesiące. Wypowiedzenie z pracy złożone, powoli zaczynam myśleć o pakowaniu i w drogę! Przez najbliższe kilka miesięcy usłyszycie ode mnie z Japonii, Wietnamu, Singapuru i Laosu... ale o tym w kolejnych postach.
Parę zdjęć z kilku pierwszych dni grudniowej wyprawy na rozgrzewkę!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz