Wybaczcie, że wczoraj nie pojawił się żaden post, ale mieliśmy chwilowe problemy z internetem. Pierwotny plan na wczoraj zakładał wycieczkę do Krabi na skuterach, ale lało straszliwie. Zdecydowaliśmy, że nie pojedziemy, co w zasadzie wyszlo nam na dobre. Z samego rana człowiek zaspany, bierze pod pachę ręcznik, idzie pod prysznic, wsadza twarz pod wodę. Sporą chwilę zabiera mu zorientowanie się, że nie jest pod prysznicem sam ;). Siedziała tam cały dzień, w nocy z wczoraj na dzisiaj gdzieś polazla. -Na zdjęciou może nie być tego dokładnie widać, ale jest wielkości sporej pięści. Po porannej kawie przyszedl czas na pracę.
Kotś przyniósl pogryzioną małpę. Rana na plecach była głęboka i rozległa. Przerwany był również kręgosłup, całą dolną połowę ciała zainfekowały larwy much. Niewiele dało sie zrobić i musieliśmy uśpić małpkę. Żal. Co do zwierząt... Ludzie tutaj są nieco dziwni jeśli chodzi o trzymanie domowych zwierzątek. Mają koty i je lubią. Z psami sprawa ma się dużo gorzej. Czasami mają małpy. Jakie by to zwierze nie było przychodzą do lecznicy zdecydowanie za późno. Pytamy ile dni kot nie je, zazwyczaj mówią 5-7 dni. Kiedy tą małpę pogryzła inna? Jakieś dwa tygodnie temu. Nie wiem z czego to wynika, zwłaszcza, że nie muszą nic płacić.
Praca minęła względnie spokojnie. Potem przyszedł czas na naukę strzelania z dmuchawek i pistoletów na sprężone powietrze zrobionych własnoręcznie przez tutejszego lekarza. Skoro mamy łapać zwierzęta, musimy sporo ćwiczyć bo okazuje się, że ma się tylko jedną szansę. Nie trafisz, zwierze ucieka i bardzo ciężko jest ponownie do niego podejść. Po pracy pojechałem jeść. Wracając złapała mnie taka totalna ulewa. Wszystko miałem mokre. Wszystko, uwierzcie ;) Te deszcze to nie jest w cale taki fatalny pomysł, bo robi się nieco chłodniej i łatwiej pracowac w ciągu dnia.
Zamawianie jedzenia i picia w restauracji jest całkiem proste. Jak się chce colę, wystarczy przeczytać to co jest na butelce i kelner przynosi od razu. ;) Poważnie, to na odwrocie jest ta forma do której cały świat jest przyzwyczajony. Zdecydowanie warte uwiecznienia. Poniżej są dwa zdjęcia z Time for Lime- knajpki prowadzonej przez założycielkę naszego schroniska. Nieco niżej przepyszne jedzenie tam serwowane, później rambutany (owłosiona śliwka. jak się ją otworzy w srodku jest coś co przypomina liczi. Bardzo dobre, soczyste) Ostatnie zdjęcie jest z kategorii "z nami pojedziesz bezpiecznie". Właśnie skończyłem pracę, lecę pod prysznic i na jakąś szamę. Odezwę się wkrótce ;)









Coś długo Cię tu nie ma:D
OdpowiedzUsuńpozdrowienia
Jeleń albo piszesz, albo nie!!! Dziabnęła Cię manta kolcem czy co???
OdpowiedzUsuń